Czy brak wyjazdu na wakacje gdzieś dalej niż granice naszego rejonu w którym mieszkamy oznacza nudne wakacje? Oczywiście, że nie o ile nastawimy się pozytywnie na zwiedzanie najbliższej okolicy, którą zazwyczaj omijamy szerokim łukiem.
Niezależnie od tego gdzie mieszkamy zawsze znajdziemy coś ciekawego parę kilometrów od nas. Wiadomo, nie jest to żadna egzotyka. Trudno też porównać to z odkrywaniem innych kultur jak to zazwyczaj ma miejsce na zagranicznych wyjazdach, ale może być niemniej relaksujące i przyjemne. Wystarczy tylko wyjść za przysłowiowy „próg”…
Jako, że i nam trafiły się w tym roku wakacje „stacjonarne” postanowiłam przetestować parę atrakcji z okolicy tak by zapewnić rozrywkę nie tylko dzieciom ale i sobie. Zazwyczaj nie ma się na nie po prostu czasu albo uznaje się je za mało atrakcyjne. Wcale nie musi tak być.

Profesjonalny tragarz i królowa babek piaskowych ruszają na podbój plaży
Każdy z nas na pewno w okolicy ma jakieś jezioro. Mniejsze bądź większe. Czy często tam jeździmy? Obstawiam, że nie. Dlaczego? trudno powiedzieć, ale zazwyczaj wydaje nam się to za mało atrakcyjne. Może warto jednak spróbować.
Niedaleko bo ok 12 km od nas znajduje się miejscowość Nowy Dębiec https://www.google.com/maps/place/Nowy+D%C4%99biec/@51.999187,16.7115505,15z/data=!3m1!4b1!4m5!3m4!1s0x4705a5a08ec2470d:0x7bed1bd9ef8b8bb5!8m2!3d51.9991879!4d16.7203053
Ośrodek znany raczej szerszemu gronu mieszkańców Wielkopolski i dosyć popularny wśród mieszkańców powiatu. Czy warto tu przyjechać?
Owszem warto ale niestety dla mnie tylko w tygodniu. Weekend obfituje w rzesze spragnionych plażowania wczasowiczów z miejscowych ośrodków i domków letniskowych jak i chmary „napływowych” wodniaków, nierzadko hałaśliwych grup młodzieży starszej i młodszej.


Dzisiaj w godzinach 11-13 panowała tu atmosfera spoza sezonu. Cisza, spokój, cała plaża praktycznie dla nas. Dla mnie to olbrzymi plus, przede wszystkim można się ulokować blisko wody by ze spokojem mieć na oku pociechy. Po drugie w wodzie nie ma tysiąca osób co uniemożliwia zidentyfikowanie własnej dzieciarni. A przede wszystkim, co mi osobiście najbardziej się chwali, nie ma osobników w wątpliwie przyjemnym okresie dojrzewania, pijących już którąś butelkę piwa z kolei. Dla mnie rewelacja.
Plusem jest pusty parking, który w części bezpłatnej ma dość znikomą liczbę miejsc. Płatna strefa parkowania kosztuje 10zł/dzień i znajduje się na wielkim polu. W tygodniu – zamknięte. Funkcjonuje ponadto dość ciekawy parking dla rowerów – tu plus za to miejsce.
Ale jak to „poza sezonem” weekendowym ma to swoje mankamenty. Przede wszystkim praktycznie WSZYSTKO do godziny 13 było zamknięte. Mieliśmy olbrzymią ochotę na lody rzemieślnicze które tu stacjonują, ale… ZAMKNIĘTE. Na 4 budki z lodami otwarta była jedna. Szału nie było, ale dzieci zadowolone.

Lody włoskie w odsłonie czekoladowej – szału nie ma, przyzwoita cena do jakości, dzieci zadowolone
Nie uraczy się również sklepików z gadżetami kąpielowymi. Z trudem można znaleźć otwarty fast food. (Niestety brak tu innych alternatyw do konsumpcji).
Minusem i to sporym jest również brak ratownika – na stanowisku pojawił się dopiero koło 12.30 mimo, że byliśmy na kąpielisku strzeżonym a biała flaga powiewała już od rana.
Nowy Dębiec nie należy do najbardziej urokliwych plaż jakie zapewne można spotkać. Czystość wody pozostawia wiele do życzenia a plaży woła o pomstę do nieba (co machnięcie łopatki można było znaleźć pety – mimo że obowiązuje zakaz palenia,. i kapsle od piwa) Przy małych dzieciach jest to ogromny minus.
Plusem jest natomiast szeroka plaża z zacienionymi fragmentami w pobliskim lesie – idealnie dla starszych osób. Od niedawna funkcjonuje punkt widokowy – taras na uboczu gdzie można odpocząć od gwaru. Dla chętnych sportów wodnych funkcjonuje (w weekendy) wypożyczalnia rowerów wodnych i kajaków. Warto z nich skorzystać i popłynąć na drugi brzeg jezioro gdzie można spotkać ciekawe gatunki ptactwa. Niedaleko znajduje się ich rezerwat.



Dla chętnych krótkiego – 2,3 godzinnego wypadu nad jeziorko jak najbardziej polecam. Na dłuższe plażowanie z dziećmi – odradzam.
W PIGUŁCE:
- Plaża bezpłatna, szeroka, piasek przyjemny (pomijając śmieci..)
- Parking dla pierwszych 20-30 osób bezpłatny, kolejni muszą opłacić 10zł /dzień
- Wydzielony parking dla rowerów
- Wypożyczalnia sprzętów wodnych typu kajaki, rowery wodne
- Zaplecze gastronomiczne: dość słabe, kilka budek z fast foodem, z lodami – poza weekendem głównie zamknięte
- Opieka ratownika – jak już przyjdzie to jest 🙂 ale trzeba niestety trochę na niego poczekać
- Przebieralnie, toalety, dwa mola i taras widokowy – jak najbardziej na plus
- Widok z plaży – bardzo przyjemny, otocznie zielone i zadrzewione, lasek dla pragnących cienia

